wtorek, 20 stycznia 2015

35. „Nielegalne interesy”

„Ross”
Moje podejrzenia sprawdziły się. To Luke wysłał te smsy. Pojechałem do salonu operatora mojej sieci komórkowej i zablokowałem jego numer. Teraz będę miał święty spokój.

„Ryland”
Stoję sobie przy wejściu i staram się sprzedać swoją dziewczynę. Przechodził właśnie Rik.
- Rik, może chcesz kupić Sav z dzieckiem za jedyne 200$?
- Nie, dzięki. Ja już mam Van.
No trudno... Znajdę kogoś innego. Przechodził Rocky.
- Rocky! - przywitałem brata serdecznie. - Może chcesz kupić Sav z dzieckiem za jedyne 100$.
- Nie, dzięki. Ja już mam moją kochaną Alex.
- Ale tu masz jeszcze dziecko... - starałem się namówić Rockyego.
- Z Alex już mam. Urodzi się za dwa tygodnie. - odpowiedział i poszedł. Ja ruszyłem do Rika.
- Rik! Rik! Wiem dlaczego tak długo nikt z nas nie widział Alex!
- Uspokój się Ryry, siadaj i opowiadaj.
- Ona jest w ciąży. W życiu nie zgadniesz z kim i za ile urodzi.
- No na pewno nie z żadnym z Lynchów.
- A właśnie, że z Lynchem. Z Rockym Lynchem. Naszym bratem. I co ciekawe. Dziecko urodzi się już za dwa tygodnie.
W tym momencie zadzwonił telefon Rika. Jego dzwonek rozbrzmiał się na cały dom.
- Nie odbierzesz? - spytałem.
- Nie, bo to Van.
- Ale dlaczego nie odbierzesz?
- Bo... Okłamała mnie i zraniła...
- Ale jak to? Byliście razem tacy szczęśliwi.
- Dobrze powiedziane. Byliśmy.

„Rydel”
Ell jest u swoich rodziców, bo z jego tatą coś nie tak. Natomiast ja razem z Olivią jestem w sklepie. Kupujemy ciuchy. Sukienki, spódniczki, bluzki, bluzy, spodnie, kurtki, torebki, buty i inne dodatki. W pewnym momencie zobaczyłam Kelly z jakimś wysokim mężczyzną. Nie zwracałam na nią uwagi.
- Mamusiu, kupisz mi to? - zobaczyłam Olivię z piękną turkusową sukienką.
- Jak będzie pasowała to tak. - odpowiedziałam i ruszyłam z małą do przymierzalni.

„Olivia”
- I jak? - pokazałam się mamie Rydel.
- Prześlicznie. - ucałowała mnie w policzek.
Przebrałam się z powrotem w swoje rzeczy i poszłam z Delly do kasy.
- Mamo, kupisz? - spytałam się i pokazałam na bransoletkę z przywieszką kotkiem.
- Oczywiście aniołku.
Gdy wychodziłyśmy jakaś pani rzuciła się na Delly.

„Rydel”
Kelly rzuciła się na mnie. Ona mnie ugryzła, więc ja ją drapnęłam. Ona mnie opluła, ja jej wyrwałam garść włosów. Biłyśmy się dopóki Ell nie pojawił się w galerii.
- Zabieram Olivię, bo wy obie jesteście nie ogarnięte. Ty nie masz do niej praw. - zwrócił się do Kelly. - A Ty... Dajesz małej zły przykład. - zwrócił się do mnie. - Olivia idziemy. - zabrał zakupy i poszedł do domu.

„Ryland”
Czekałem w domu na kuriera. Miał przynieść moje krewetki. Po godzinie, w końcu był. Zapłaciłem za przesyłkę i zabrałem ją do pokoju. Szybko ją rozpakowałem.
- Moje kochane krewetki. Teraz rozpocznę waszą nielegalną hodowlę i sprzedaż. - zaśmiałem się.
- Ryland za 15 minut deser. - usłyszałem głos mamy. Schowałem krewetki za plecy.
- Co tam ukrywasz? - spytała się mnie mama.
- Nic, nic... - Odpowiedziałem i mama wyszła. "Na pewno nic." Dopowiedziałem w myślach.


----------------------
Hejka.
Rozdział 35 za nami. Jeszcze jeden, epilog i koniec.

Jak myślicie... 
Krewetki Rylanda zostaną znalezione przez Stormie?
Czy Riker odbierze połączenie od Vanessy i pogodzi się z nią?
Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w następnym rozdziale.

Pani od angielskiego popsuła mi humor. Przeniosła moją koleżankę (z którą siedziałam na tej lekcji) do słabszej grupy. Wczoraj mówiła, że to dla jej dobra. A dziś dowiedziałam się, że powiedziała, że ona zaniża poziom grupy. Do koleżanek siedzących przede mną powiedziała "Zaopiekujcie się Wiktorią...".

Za to dla Rikeroholic jest dziś szczęśliwy dzień. Napisała dwa kolokwia i oba zdała ;)

Pozdrawiam i do napisania <3

niedziela, 18 stycznia 2015

34. „Powroty”

„Ross”
Skończyło się wolne i czas wracać do szkoły. Jesteśmy już z Laurą spakowani i czekamy na taksówkę, która odwiezie nas na dworzec.
Po 2 godzinach dotarliśmy na miejsce. Rozpakowuję właśnie rzeczy kiedy do mojego pokoju wszedł Luke Hemmings z Lau za rękę.
- I co Ross? Lau jest moja! - zaśmiał mi się w twarz.
                                  
„Laura”
Luke dopadł mnie na korytarzu. Nie mam siły się mu wyrwać. Patrzę na Rossa, który jest coraz bardziej smutny i wściekły.
- Ross to nie tak! - zapłakana powiedziałam i wyrwałam się Lukowi.
- Wracaj tu! - warknął Luke i przyciągnął mnie.
- Puszczaj! - krzyknęłam, kopnęłam Luka i wtuliłam się w Rossa. Ten nic nie mówił, nic nie robił. Zupełnie jakby nie interesowało go co Luke mówi i robi.
- Ross! - pomachałam mu ręką przed twarzą. Zero reakcji. Powtórzyłam to kilka razy. Bez rezultatu. Luke chwycił mnie w pasie i rzucił na łóżko. Dopiero kiedy zaczął mnie rozbierać Ross ocknął się i przywalił Lukowi z pięści. Ja pobiegłam po dziekana.

„Luke”
- I co? Łapa już nie boli? - pytałem Rossa.
- Nie boli. - odparł dumnie.
- To zaraz będzie! - chwyciłem nóż i chciałem wbić blondasowi w rękę kiedy do pokoju wpadł dziekan.
- Panie Hemmings! Co pan tu robi? Został pan wydalony z uczelni!
- Wpadłem odwiedzić mojego kumpla Lyncha. - odparłem sarkastycznie.
- Proszę opuścić teren akademika! - powtórzył. Nie wykonałem rozkazu, tylko rzuciłem się na dziekana. Turlając się po ziemi opuściliśmy pokój Lyncha.

„Ross”
- Nic Ci nie zrobił? - spytała z troską Laura.
- Nie, a Tobie? - spytałem z jeszcze większą troską.
- Mi też nie. - przytuliła się do mnie.
- Wszystko będzie dobrze. - pocałowałem ją.

*ranek*
„Ross”
Jest 6:30. Ciężko mi wstać o tak wczesnej porze, po tak długiej przerwie. O 10 poszliśmy na zajęcia. Podczas przerwy obiadowej dostałem kilka smsów z pogróżkami. Przypuszczam, że od Luka. Szybko sprawdziłem numer z którego przyszły. Okazało się, że moje podejrzenia...

-------------------
Hejka!
Jak widzicie powrócił Luke... Ale nie na długo ;)
Zostały ostatnie dwa rozdziały i epilog.
Z piątku na sobotę byłam na noc w szkole. Pograliśmy w dwa ognie, zjedliśmy pizzę, a później oglądaliśmy filmy. Ja obejrzałam tylko pierwszy ~ mój ulubiony "Gwiazd Naszych Wina". Po za tym męczyłam Rikeroholic, ciągle pisząc do niej SMS-y (o północy, o drugiej i o piątej). Naszym tematem był właśnie ten film i Ansel Elgort ;) Chłopaki z mojej klasy wszędzie nakruszyli czipsami i rano musieli sprzątać, bo inaczej byśmy nie wyszli. Ogółem "imprezę" uznaję za udaną.
Pozdrawiam i do napisania <3

czwartek, 15 stycznia 2015

33. „Przeprowadzka i sylwestrowa impreza”

„Ross”
Obudziłem się o 8 rano. Laura jeszcze spała. Postanowiłem przygotować śniadanie. Wstałem z łóżka, ubrałem się i ruszyłem do kuchni. Wyciągnąłem z lodówki potrzebne rzeczy. Wstawiłem wodę na herbatę. Zacząłem robić kanapki. Gdy skończyłem zagwizdał czajnik. Zalałem herbaty. Ustawiłem je na tacy i zaniosłem do jadalni. Rozstawiłem je na stole i wróciłem do kuchni po kanapki, galaty, schab w galarecie, karpia, rybę po grecku i inne przysmaki. Gdy wszystko było gotowe obudziłem resztę domowników.
- Śniadanie! - zawołałem.

„Laura”
Usłyszałam wołanie Rossa, więc wstałam z łóżka. Ubrałam się i zeszłam do jadalni. Byłam pierwsza.
- Cześć skarbie. - pocałowałam go w policzek.
- Cześć kochanie. - również mnie pocałował.
- Cześć wszystkim! - krzyknęła Delly od wejścia.
- Cześć Delly. - odpowiedziałam razem z Rossem.
Po chwili wszyscy zjawili się w jadalni. Zasiedliśmy do stołu. Po 15 minutach nie było ani grama jedzenia. Po śniadaniu oczywiście trzeba było posprzątać i oczywiście padło na Rossa i mnie, bo wszyscy sobie poszli. Szybko nam poszło. Usiedliśmy w salonie.
- Zamieszkasz ze mną? - spytał słodko Rossiak.
- Przecież już z Tobą mieszkam w akademiku. - zaśmiałam się. - A tak na poważnie. Zamieszkam z Tobą. Zaraz idę po swoje rzeczy. - ruszyłam do wyjścia, a Ross za mną.
- Idę z Tobą. - powiedział i pocałował mnie w szyję. Ah... Jakie on ma usta... Ja też go pocałowałam, ale w jego śliczny nosek.

„Ross”
Poszedłem z Laurą po jej rzeczy. Swoje już mam w nowym domu. Będziemy tam mieszkać w czasie wolnym od nauki i po studiach.
Po godzinie Lau była już rozpakowana. Ten nowy dom ją oczarował. Cały czas się czymś zachwycała. A to „Jaki fajny kran...” to „Wow. Ten telewizor nie dość, że LED, 3D, HD to jeszcze dotykowy.”. Po prostu nie wytrzymywałem i się śmiałem. Wieczorem usiedliśmy razem w kuchni przy kolacji.
- Pomyślałem, że urządzimy imprezę sylwestrową połączoną z parapetówką u nas. Co Ty na to?
- Fajnie. Pobalujemy do rana! - ucieszyła się.
- A propo balowania do rana. Kiedy się pobierzemy? - spytałem.
- No nie wiem. - zastanawiała się.
- Może w ferie zimowe. To by było w lutym, po sesji...
- Nie Ross. Weźmiemy go w sierpniu. Nie chcę być gruba na własnym ślubie.
- No ok. Mamy jeszcze dużo czasu, więc jutro wszystko się załatwi. Suknię ślubną dla Ciebie, datę w kościele, salę weselną... - nawijałem i nawijałem.

*kilka dni później*

„Vanessa”
Dziś Sylwester. Właśnie szykuję się do imprezy u Raury. Przeglądałam szafę i nie widziałam nic odpowiedniego.
- W tym będziesz wyglądała przepięknie. - usłyszałam głos Lyncha. Rikera Lyncha. Obróciłam się i zobaczyłam blondyna z niebieską sukienką. Była śliczna. Bez ramiączek, rozkloszowana, przed kolano. Popatrzałam raz na sukienkę raz na Rika. Po kilku minutach niepewnie wzięłam tą sukienkę.
- Dzięki. - mruknęłam pod nosem.
- Mam coś jeszcze. - podał mi małą torebeczkę. Zajrzałam do niej. Zobaczyłam sexy bieliznę.
- Ty chyba oszalałeś!? - spytałam.
- Masz rację. Oszalałem. Oszalałem z miłości do Ciebie.
To co powiedział lekko mnie zaskoczyło.
- Super, fajnie, że mnie kochasz, ale teraz wyjdź. Spotkamy się na imprezie u Raury.
- Muszę? Przecież mógłbym Ci pomóc się przygotować...
- Musisz. - przegnałam Lyncha. Wyszedł, ale zaraz wrócił i namiętnie pocałował. Dopiero wtedy wyszedł z mojego domu. Ja ubrałam się w rzeczy od Rika. Uczesałam się i zrobiłam makijaż. Poszłam do Raury, mimo iż zostało jeszcze pół godziny do imprezy.

„Laura”
Siedziałam z Rossem i czekałam na gości. Pierwsza przyszła Van. Za nią Rydellington i Olivia. Dopiero na 5 minut przed imprezą zjawili się Raini, Calum, Rik, Rocky, Alex, Ryland i Sav. Zaczęliśmy balować. Ross podał nam pizze, którą sam zrobił. Była przepyszna. Później Olivia chciała grać w Monopoly, więc Alex, Raini i Sav z nią grały, a Delly była bankierem. Ross z chłopakami grał w karty. Ja chciałam się do nich dołączyć, ale Van chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do kuchni.
- Lau muszę Ci coś wyznać... - zaczęła moja siostra. - Ta sukienka jest od... - zauważyłam u niej rumieńce. - ...Od Rika. - dokończyła. Zapowiada się długa i ciekawa historia. - A po za tym kupił mi też to. - pokazała mi, że ma na sobie sexy bieliznę.
- Wow. Mi Ross nie chciał takiej kupić... Twierdził, że mam za dużo rzeczy.
- Powiem Ci jeszcze coś... - rozgadała się na dobre. Opowiadała o tym, że ją pocałował. - ...Zakochałam się w nim.
- W kim? - spytałam, bo gdzieś w środku tej opowieści się wyłączyłam.
- No w Riku. Cały czas o nim mówiłam. Ty mnie nie słuchałaś. Co?
- No. Wyłączyłam się gdzieś w połowie. A propo Rika. Kiedy mu to wyznasz?
- Jeszcze nie wiem...

Riker
Skończyłem grać w karty i poszedłem z Rossem na taras. Tam opowiedziałem mu o popołudniowych zdarzeniach. O tym co kupiłem i komu to dałem... O tym, że pocałowałem Van i powiedziałem, że ją kocham... Ross tylko słuchał tego i otwierał buzię ze zdziwienia.
Impreza z każdą minutą rozkręcała się co raz bardziej. Trochę sobie popiliśmy, a o północy przywitaliśmy nowy rok. Po fajerwerkach rozeszliśmy się do domów. Wtedy urwał mi się film.

*ranek*
„Riker”
Obudziłem się nie w swoim łóżku, nie w swoim domu tylko Van. Rozejrzałem się. Vanka leżała przytulona do mojej klaty. Byliśmy nago. Wydarzenia minionej nocy dopiero zaczęły mi się przypominać...


-----------------------
Hejka.
3 rozdziały i epilog.
Ja powoli szykuje się na jutro. "Noc w szkole" to nie jest coś czego bym pragnęła, ale jak cała klasa idzie to ja też.
Pozdrawiam i do napisania <3
~ Wiki R5er

Nowe rozdziały już w sobotę. Buziaczki :*
~ Rikeroholic

poniedziałek, 12 stycznia 2015

32. „Świąteczna niespodzianka”

Laura”
Pogodziłam się z Rossym. Razem weszliśmy do jadalni, gdzie była jego rodzina. Trzymałam się z moim narzeczonym za rękę. Po minach reszty rodzeństwa wywnioskowałam, że nie są zadowoleni.
- Laura co Ty tu robisz?! – spytała Delly.
- Wróciliśmy do  siebie z Rossem.
- I źle zrobiliście. On już Cię nie kocha, a Ty na niego nie zasługujesz po tym jak go skrzywdziłaś. – krzyczała.
- Uspokój się Rydel! – nakazała mama Stormie. Rydel zamilkła, ale odezwał się Rocky. Tez powiedział mi same niemiłe rzeczy. Tak samo postąpił Ryland i Riker. Popłakałam się i wybiegłam z jadalni. Ross ruszył za mną.
- Skarbie, nie słuchaj ich. – przytulił mnie i pocałował w czoło. Starał się mnie pocieszyć…

„Ross”
- Mogę ich nie słuchać, ale i tak będzie mnie bolało to, że mnie nie akceptują. – użalała się. Nie mogłem tego znieść. Postanowiłem coś zrobić.
- Lau, co Ci poprawi humor? - spytałem czule.
- Chyba nic Ross. – wtuliła się we mnie i płakała.
- Nie smuć się kotuś. Ja Cię kocham i będę z Tobą już na zawsze – starłem jej łzy i zaprowadziłem do jadalni. – Przestańcie być nie mili dla Laury. – oznajmiłem. Wszyscy spojrzeli się na mnie. – Ja ją kocham, a ona mnie. Zawsze będziemy razem. Dlatego nie pozwalam Wam jej dokuczać.
- Ross, nie musisz tego dla mnie robić – Laura szepnęła mi na ucho.
- Muszę perełko. – cmoknąłem ją w policzek. Moi bracia burwelsowali się, ale Rydel i Ell ich uspokajali. Oni chyba zrozumieli, że kocham Lau i będę z nią mimo wszystko.

„Laura”
Ross wiele dla mnie zrobił. Nie pozwolił by jego rodzeństwo mnie obrażało. Po Wigilii wszyscy rozpakowywali prezenty. Wszyscy oprócz mnie.
- Proszę kochanie. – Ross podał mi swój prezent.
- Nie Ross. Nie mogę go przyjąć, bo jest twój.
- No, ale Lau… - jęczał.
- Mi starczy to, że do mnie wróciłeś i mnie kochasz. – pocałowałam go.
- To chociaż rozpakuj go ze mną.
- Zgoda.
Rozpakowaliśmy jego prezent. Dostał telewizor.
- LED, 3D, HD… - czytałam z opakowania. Zajęło mi to pół godziny. Ross zaczął się śmiać, bo czytałam także po chińsku.
- Nie nabijaj się. Nigdy nie uczyłam się tego języka. – szturchnęłam go. Ten przewalił mnie na kanapie i zaczął całować. Zabrał się za zamek od mojej sukienki.
- Ale tak tutaj? – spytałam.
- No racja. – zabrał mnie na rękach do sypialni. Było jak dawniej. Teraz już wszystko się ułoży.


--------------------
Hejka.
Jeszcze cztery rozdziały i epilog. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to 25 stycznia będzie epilog.
Co do mojego nowego bloga. Nie wiem jeszcze kiedy będzie premiera. Myślałam o marcu, ale chyba zacznę go prowadzić szybciej. Dokładną datę podam w notce pod epilogiem.

Mój tydzień zaczął się dość dobrze. Dwie 5 z plastyki i 6 z polskiego (szczerze mówiąc nie myślałam, że pójdzie mi aż tak dobrze). A jak dla Was zaczął się ten tydzień?

Pozdrawiam i do napisania <3

sobota, 10 stycznia 2015

31. „Przygotowania do świąt”

„Ross”
Tata Mark przyniósł nam żywą choinkę z działki wujka Shora. Mama Stormie wyjęła świąteczne ozdoby. Rik włączył w radiu kolędy. Wtedy do naszego domu przyszedł Ell z Dellką i Olivią. Pomogli nam ustroić choinkę. Ja z Olivią zakładałem gwiazdkę na czubek, Rydellington lampki i łańcuchy, Rik, Rocky i Ryry bombki. Nasze świąteczne drzewko wyglądało prześlicznie. Rodzicom bardzo się spodobało.
Po południu piekłem z mamusią pierniczki w przeróżnych kształtach. Po upieczeniu, razem z Delly i Olivią lukrowałem je, a mama Stormie piekła inne pyszności na dzisiejszą Wigilię. Tata Mark ustawiał z chłopakami stoły, krzesła…

„Laura”
Rodzice i van pojechali do dziadków. Ja zostałam, bo nie lubię tych dziadków. Babcia robi  nie dobre jedzenie, a dziadek nawija jak szalony. Straszne, nie? No cóż. Zostałam w domu bez choinki, bez jedzenia, bez towarzystwa. A, przepraszam… Nie zostałam sama. Jest jeszcze Mały Rossiak we mnie. Czasami o nim zapominam. Na szczęście nie zrobiłam mu krzywdy.
Postanowiłam, ze na Wigilię pójdę do Lynchów. Ross na pewno się ucieszy na mój widoki wiadomość o Rosssiątku. Wystroiłam się w czarna sukienkę. O dziwo jeszcze się w nią mieszczę. Ubrałam czarne baletki, zrobiłam lekki makijaż, ułożyłam włosy w kok, włożyłam telefon do malutkiej torebki i wyszłam z domu.

„Vanessa”
Razem z rodzicami pojechałam do dziadków. Lau została. Ciekawe co będzie robić. Piekę z babcią karpia, a mama i tata stroją choinkę. O 19 zasiedliśmy do posiłku. Podzieliliśmy się opłatkiem i składaliśmy życzenia.

„Ross”
Razem z rodzinką zasiedliśmy do Wigilijnego stołu. Przeczytałem fragment Ewangelii, podzieliliśmy się opłatkiem. Kiedy mieliśmy zacząć posiłek ktoś zadzwonił dzwonkiem. Wziąłem opłatek i otworzyłem drzwi.
- Wesołych świąt!  - odezwała się Laura.
- Wesołych świąt! – odpowiedziałem i wpuściłem ja do środka.
-Wszystkiego najlepszego z okazji świat, dużo zdrowia, szczęścia i miłości – złożyłem jej życzenia
- Wzajemnie Rossy – ucałowała mnie w policzek. Podzieliliśmy się opłatkiem.
- Idziemy do reszty? – spytałem.
- Najpierw chcę z Tobą porozmawiać
- O czym?
- Nie wiem czy ktoś już Ci mówił, że będę miała z Tobą dziecko…
- Van usiłowała, ale dopiero mama Stormie mi przekazała.
- I co? Cieszysz się? Chcesz się nami zaopiekować?
Zatkało mnie. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Postanowiłem zastąpić słowa czynem i pocałowałem ją. – Czy to znaczy, że jesteśmy parą?
- Tak – szepnąłem jej do ucha.
- Dzięki za kwiatki i czekoladki – pocałowała mnie – W jednym z pudełek znalazłam to – pokazała zaręczynowy pierścionek – Zgadzam się być Twoją narzeczoną! Rzuciła mi się na szyję i pocałowaliśmy się namiętnie. Pierścionek na jej palcu pasuje idealnie.

środa, 7 stycznia 2015

30. „Szokująca wiadomość”

„Ross”
- Niby o czym? Że Laura nie jest już z Lukiem? To wiem. – nawijałem jak katarynka.
- Nie Ross, nie o tym. – przerwała mi
- To niby o czym? Że jest w ciąży i nie wie czy ze mną czy z Lukiem? Skoro jest taka nie pewna to niech usunie!
- Ross, z Tobą nie da się rozmawiać! Jak Laura przyjdzie to Ci powie!
Wyszła… Ja ze złością walnąłem się na łóżko. O czym powinienem wiedzieć? No o czym? Pytałem  się w myślach.
- Ross, jak się czujesz? – usłyszałem głos mamy.
- Nie najlepiej… - mruknąłem.
- A co jest? Ręka boli? – pytała z troską.
- Nie, ręka nie boli… Zastanawiam się co chciała mi powiedzieć Van. Dlaczego jej nie dałem powiedzieć… - płakałem.
- Ja wiem co chciała Ci powiedzieć Van.
- Co? – spytałem i obtarłem łzy z policzka.
- Chodzi o Laurę. Nie wiem czy ona Cię jeszcze obchodzi…
- Obchodzi. Mamo, mów. Proszę.
- Laura jest w ciąży.
- Na pewno z Lukiem i pewnie mam dać jej spokój. Niby oni nie są razem, ale jednak ona go nadal kocha… - znów płakałem.
- Nie Ross. Ona jest w ciąży z Tobą.
- Ze mną?
- Tak Rossy. Z Tobą. Van mi opowiadała, że Laura i Luke nigdy ze sobą nie spali. To dziecko jest twoje.
Gdy to usłyszałem poderwałem się z łóżka. Ruszyłem do sklepu i kupiłem tyle czekoladek i kwiatów ile zmieści się w pokoju Laury. Do jednego z pudełek, włożyłem pierścionek zaręczynowy. Przewiązałem ten kartonik wstążką. Pan Damiano pomógł mi z tym giga prezentem. Ciekawe co Laura powie na to jak tylko się obudzi. Niestety nie mogłem zostać przy niej, bo musiałem pomóc rodzinie w przygotowaniach do Świąt Bożego Narodzenia. Będziemy stroić choinkę, piec ciasteczka… Będzie ekstra!


------------------------------
Hejka.
Dziś rozdział trochę krótszy. Powoli zbliżamy się do końca. Zostało tylko 6 rozdziałów i epilog.
Ale nie ma się co martwić. Historię na nowego bloga już prawie napisałam, więc wystartuje niebawem po zakończeniu tego bloga.
Do napisania <3

niedziela, 4 stycznia 2015

LBA

Ja i Rikeroholic ponownie zostałyśmy nominowane do LBA. Tym razem od wspaniałej Weris Lynch.

Rikeroholic została nominowana przez nią również na Let's Not Be Alone. Z racji, że pytania są takie same, odpowie na nie u siebie.

Oto pytania od niej:
1. Ulubione rzeczy typu film, książka, kolor, żarełko, muzyka...
Film i książka: "Gwiazd Naszych Wina". "Zostań jeśli kochasz" też było fajne jako film, ale książka i tak lepsza.
Kolor: żółty i różowy
Żarełko: pizza mojej mamy ;)
Muzyka: wszystkie piosenki R5, Rossa Lyncha, Carly Rae Jepsen i Laury Marano
2. Czego się boisz?
Tramwajów ;) Tylko wozów starego typu ( nr 225, 226, 227). A to wszystko, że kilka lat temu widziałam jak jeden z nich się palił...
3. Jakie masz marzenie?
Poznać R5 <3
4. Czy jest ktoś, kto umie rozśmieszyć Cię do łez? (tak dokładnie pytanie z aska xD)
Chyba nie...
5. Opisz swojego idola w 5 słowach...
Mój idol to Ross Lynch, który jest słodki, sexy, uroczy, troskliwy i utalentowany.

6. Opisz siebie w 5 słowach...
Mądra, ambitna, utalentowana (nie tak bardzo jak Ross), nieśmiała i lubiąca dobrze zjeść ;)
7. Opisz kogoś kogo nie lubisz w 5 słowach xD (chodzi o jakąś gwiazdę)
Najbardziej nie lubię Harrego Style'a, bo stwarza wrażenie zbyt pewnego siebie, nie jest wierny w uczuciach (istne przeciwieństwo Rossa).
8. Co robisz w wolnym czasie?
Śpiewam, rysuję, piszę opowiadania i marzę o Rossie ;)
9. Czego według ciebie nie powinna robić znana osoba?
Brać narkotyków, palić i pić zbyt dużo alkoholu, gdyż w ten sposób daje zły przykład fanom.
10. Czemu postanowiłaś założyć bloga?
Bo Ty mnie namawiałaś, po tym jak przeczytałaś jedno z moich opowiadań (pierwszą część R5 - story).
11. Ulubiona piosenka.
Lubię wiele utworów, ale te cztery są mi najbliższe:
"If I Can't Be With You"
"Heart Made Up On You"
"Let's Not Be Alone"
"Love Me Like That"


Tym razem nikogo nie nominuję.

Do napisania :*